To jest taka zazdrość niezawistna.
Ja się cieszę szczęściem innych

I tym co było fajne.
I nawet śpiewane było, co też przecież słychać.
Ale te gadające osoby i jeszcze może łażacę z piwskiem... a jeszcze zawsze coś tam się uleje... to już jednak trochę psuje klimat.
Niedawno byliśmy z Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku na koncercie Spiętego... nawet tam można piwo kupić.
Ale nie było tam trzody, czy wiecznie gadających ludzi, przynajmniej nie w takiej formie, która przeszkadzałaby w koncercie.